O WYWYŻSZENIE SIĘ

Są też pośrednie sposoby nadymania swego Ja, zabiegania o prestiż, o znaczenie. Na przykład:
Jolka oka z ciebie nie spuszcza. I chudnie. Tak, ona beze mnie żyć nie może. Nie tylko ona. Ale co ja na to poradzę? Nie podoba ci się? Ładna jest i niegłupia, ale. Dla człowieka wrażliwego i delikatnego miłość, której nie może odwzajemnić, jest krępująca, wręcz przykra. Tylko cham głośno się nią szczyci. Ale chamów obu płci nie brakuje. Żeby imponować, przechwalają się miłosnymi „podbojami”, jak wiejski półgłupek liczbą zabitych leśnych ptaków. Na marginesie: erotyczne samochwalstwo bywa często następstwem niepowodzeń i kompleksu niższości. Innym sposobem samonadymania się bywa nieproszone doradzanie. „Dam ci radę” proponuje często ten, kto dąży do zaspokojenia potrzeby dominacji, autorytetu i własnej ważności. Mówi z pozycji „jestem mądrzejszy, bardziej doświadczony, wiem najlepiej”. By dać mu tę satysfakcję, partner powipjen słuchać go z wielkim „Aaa I”. Lecz rzadko tak słucha. Navvet gdy sam prosił o radę, wcale się nią nie zachwyca. Może dlatego, że w gruncie rzeczy chciał tylko mówić o swej sytuacji? Może za jego prośbą kryło się wyzwanie: „Spróbuj coś powiedzieć, czego nie potrafiłbym skrytykować”. A może zwrócił się do paru osób, szukając kogoś, kto mu poradzi, by postąpił tak, jak właśnie chciał postąpić.